sobota, 23 marca 2013

Sailor Moon

Koleżanka na fejsie napisała, że wychodzi w tym roku nowa seria Sailor Moon.
Dzielę się swoją radością z M., on o coś tam pyta z podtekstem "z pewnością nie będzie fajna".
On: Jeszcze będziesz płakała...
Ja: No chyba ty, jak będziesz ze mną to oglądał.
On: Hm. -.-

poniedziałek, 11 marca 2013

Kakao

On z kuchni: A może chcesz kanapkę?
Ja: Nie, dziękuję.
On: Może kakao?
Ja: Nie.
On pojawiając się w drzwiach: A kanapkę z takim serkiem?
Ja: Nie, dziękuję, nie jestem jeszcze głodna.
On znów z kuchni: Może jednak coś zjesz?

Kilka minut później.
Ja: Albo jednak zrób mi kakao.
On przybywając do pokoju co tchu w piersiach: Ale naprawdę nie musisz.
Ja: Ale chcę.
On: Naprawdę nie musisz tego robić dla mnie.
Ja: Albo ja naprawdę chcę.
On: Jesteś pewna?
Ja: No chcę!

Wraca z kuchni z herbatą, po którą to pierwotnie poszedł. Bez kakao rzecz jasna. :-)

Senne mary

Wyobraźcie sobie to uczucie, kiedy leżycie spokojnie w łóżku i czujecie, jak Morfeusz (Orfeusz? Przepraszam, inside joke.) powoli obejmuje was, prowadząc do wspaniałej krainy marzeń sennych. Wtem słyszycie aksamitny głos niewiasty, który szepcze sylabizując do ucha następujące słowa:
OD-DAJ-DU-PĘ.
>mfw słyszę to

czwartek, 7 marca 2013

Sikający piątek

Instaluję różne aplikacje do Chrome'a, żeby dostosować przeglądarkę do swoich potrzeb. Zainstalowałem dodatek, który wyświetla pogodę. Bajer w sumie niepotrzebny, ale miał ładny design.

Ona: "Bardzo podoba mi się Friday, bo wygląda jak cipka sikająca. Wiesz, chmurka to dupka, więc te kropelki to..."
On: <patrzy się; nie mruga>

Siemka, świecie!

O jejciu jej, nigdy nie współtworzyłem bloga, tym bardziej z kimś tak znanym i lubianym jak... moja dziewczyna.
Cześć, jestem Michał, ale możecie mówić na mnie Lone. Jestem blogowym popychaczem, więc jeśli będą się pojawiać notki, to wiedzcie, że to ja, swymi niezliczonymi nękaniami werbalnymi i miauczeniem, przekonałem Olę do napisania kolejnej notki. ... nie no, żartuję, ona tak sama z siebie będzie tworzyć, bo przecież to uwielbia. Kochanie, możesz odłożyć ten nóż, już im powiedziałem, że jest inaczej, niż pisałem.
W przypadku utraty wzroku przez nagłówek/logo/łotewer, możecie być pewni, że się do tego przyczyniłem, bo grzebię się tu w grafice. No, oprócz koloru białego - sam go nie lubię, ale wiadomo, że szefową jest tu Pesy Ola, więc to ona wybiera tło.
Dobra, koniec gadania, pora na akcję. Miłego czytania!

No chyba żem se wrócę do tego pisania...

...a przynajmniej jest taki plan, bo mnie chłop męczy, a Młoda jojczy, że nie piszę. Zamiast mi marudzić powinni raczej wpaść na to, że są mało zabawni i po prostu nie mam o czym pisać.

Młodej nikomu nie trzeba przedstawiać, bo kocha ją (i jej legendarne cycki) cały internet, a mój chłopak jest moim chłopakiem od pół roku i planujemy już bliźnięta, wspólne jeże i generalnie jest fajny, mimo że ma pępek i smyra mnie czasami stopą. Wczoraj też po raz pierwszy mnie uderzył (drzwiczkami od szafki), poparzył (łyżeczką wyjętą z dopiero co zalanej herbaty) i opluł (bo powiedziałam coś zabawnego, czego jak zwykle nie zapisałam, więc i nie będzie z tego dialogowej notki, a on akurat jadł kanapkę z masłem; na bogato).

Mówcie mi Ola, nie Pesy.
Jakbyście mnie nie znali, to Młoda twierdzi, że niby jestem inteligentna, ale czasami to ze mnie debil, a Michał, że jestem cudowną dziewczyną, bo się o niego troszczę, smaruję chleb masłem i mam fajne cycki.