Ja: "No weź zjedz jeszcze naleśniczka."
Ona: "Nie mogę, jestem najedzona."
Powyższy dialog powtarzał się parę(naście?) razy, aż w końcu przyszedł czas na obiad. Oczywiście jeden jedyny naleśnik, który leżał na talerzu był przeszkodą nie do pokonania (skonsumowania), co nie oznaczało, że luba nie chciała zrobić sobie dodatkowej kanapki z serkiem pleśniowym.
W końcu zlitowałem się nad naleśniczkiem i pomogłem mu spełnić jego (i moje) marzenie o zostaniu superbohaterem.
Przed Wami tajemniczy mściciel głodnych i niezdecydowanych, a także nietolerujących laktozy...
Człowiek Naleśnik!

Jesteś najpiękniejszy!
OdpowiedzUsuńWiem. :3
Usuń