Słyszałem, że kiedyś Ola pisała fan-fic Zmierzchu. Pierwsza rzecz, która przychodzi mi do głowy?
Olu, to nie tak, że ja nie wierzę w Twoje zdolności pisarskie. Powiem więcej - pewnie byłaś lepsza, niż Meyer'owa. Ale nic nie poradzę, że mam takie dziwne skojarzenia? ;)
Już nigdy żaden mój blog nie był tak popularny jak tamten. Miałam po 50-100 komentarzy UU pod każdą notką. Chlip.
OdpowiedzUsuńZ Waszych postów wnioskuję, że jesteście parą, mieszkacie razem i nie macie po 13 lat. Nie rozumiem więc idei tego bloga, którą sądząc po treści i komentarzach, jest wrzucanie hermetycznych żarcików, słodzenie sobie nawzajem poprzez opisywanie jaka ta druga osoba jest przesłodka/przezabawna/pociągająca/itd aż do porzygu oraz poklepywanie się po główkach pod postami drugiej połówki i ogólne lizanie się po dupach.
OdpowiedzUsuńLudzie, po co zaśmiecacie Internet takim gównem? Ani to dobre pod kątem warsztatu literackiego (a już zwłaszcza Lone - super sztywne, szkolne i na siłę zabawne - ach, to zmniejszanie czcionek, no turlam się ze śmiechu...), ani smaczne gdy kobieta jest bardziej wulgarna seksualnie niż mężczyzna, ani śmieszne, bo jak już wspomniałam do głównie inside joke.
Pytam więc: po co? Skoro Wasze posty nic dla czytelnika nie znaczą, nie możecie zachować Waszych chwil dla siebie? Nie można sobie posłodzić i prawić komplementów w domowym zaciszu a zabawnych sytuacji po prostu pamiętać? Skąd ta potrzeba uzewnętrzniania się, obnażania w Internecie?
Drogi anonimie,
UsuńInternet jest po to, żeby wisiały w nim zdjęcia i filmiki zabawnych kotów, ale jako, że mam alergię ich sierść, musimy sobie ten fragment Sieci wypełniać czymś innym. To miało być tajemnicą, ale skoro obnażyłeś nasz niski poziom, czujemy się zobowiązani opublikować sprostowanie - ten blog powstał, aby frustraci mogli w komentarzach jednoczyć się w bólu (a nawet bulu) w jednym, konkretnym miejscu. Bo pisząc to, myślimy o was i mamy was głęboko w serduszku.
PS. Jarku, i tak nie poruchasz.
Ten blog to kontynuacja tego: http://pesymistyczne.blox.pl, gdzie zapisywałam dialogi ze studiów.
UsuńFajna pamiątka, uwierz. :-)
...chociaż pewnie i tak odpowiedzi nie przeczytasz, bo po co miałbyś tu wracać, skoro Ci się nie podoba?
Olu, cieszę się, że pojawiłaś się w nowej odsłonie, chociaż pewnie nic już nie będzie tak, jak kiedyś, kiedy byłaś młodą głupią studentką :-) Szkoda, że Sklep z marzeniami znowu zamknięty. Wpuszczasz tam ludzi z ulicy, takich jak ja? Mam szansę? Pozrowienia dla Was obojga. M.
OdpowiedzUsuńPS Oczywiście nie podszywam się pod żadnego M. z Twoich opowieści. Czyli chyba powinienem się podpisać M1?
OdpowiedzUsuńM., oczywiście, że nie będzie tak jak kiedyś. Trochę dorosłam, trochę zmieniło mi się pewnie poczucie humoru - reszta gromadki też tak ma. No może poza Młodą. ;-)
OdpowiedzUsuńDo Sklepu z marzeniami dostęp mam tylko ja, ale nie pojawia się tam nic nowego. Nie mam ochoty, aby przechodnie, a już tym bardziej znajomi (nie ci najbliżsi) mogli grzebać mi w głowie i serduchu tak głęboko.
Pozdrawiam Cię i jeszcze dodam, że w głowie klaruje się pomysł bloga z opowiadaniami. Może nie tak osobistymi jak na Sklepie, ale w tamtym klimacie.
Dzięki za odpowiedź. Czekam więc na opowiadania, bo takie drobne formy o dużej intensywności w Twoim wykonaniu bardzo mi odpowiadają. M
OdpowiedzUsuńDziękuję, bardzo miło mi to czytać, bo te opowiadania, nawet jak nie opowiadają o mnie, to są bardzo mi bliskie. :)
OdpowiedzUsuń