niedziela, 12 maja 2013

Ślad

Spacerujemy. Las, rzeka, komary, kradziony bez.
Na chodniku ślad długi, wąski i błyszczący.

Ja: O, ślimak tędy spacerował.
On: Albo kobieta.
Ja: Bez nóg.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Nauka dziurek

W akademiku. Okres, gdy mieszkał z nami Maniek, a dokładniej rzecz ujmując: gdy ukrywałyśmy Mańka przed kierowniczką i portierkami, a cała brać studencka go wychowywała.
W drugim pokoju mieszkały dwa fajne Krasnale z 1. roku weterynarii. Do segmentu wchodzi ich kolega, Maniek hasa po kuchni, ja próbuję go zasłonić, "bo tu nie ma żadnego psa!"

Chłopak lekko zdziwiony moim przebieraniem nogami, gdy stałam w drzwiach kuchni i próbowałam nie dać wyjść Mańkowi: Cześć, ja do dziewczyn...
Ja: Cześć.
Ch: ...po psa...
Ja: Jakiego psa?
Ch: ...no bo one mają psa...
Ja: Tak?!
Ch: ...bo ja się dziurek chcę na nim nauczyć...
Ja: JAK TO?!
Ch: ...na anatomię...
Wychodzi któraś z dziewczyn: On po szkielet przyszedł, kości się uczymy.
I podaje mu jakąś plastykową atrapę.
Kamień z serca, a Maniek się posikał. Norma.

środa, 10 kwietnia 2013

Zmierzch pesymizmu?

Słyszałem, że kiedyś Ola pisała fan-fic Zmierzchu. Pierwsza rzecz, która przychodzi mi do głowy?


Olu, to nie tak, że ja nie wierzę w Twoje zdolności pisarskie. Powiem więcej - pewnie byłaś lepsza, niż Meyer'owa. Ale nic nie poradzę, że mam takie dziwne skojarzenia? ;)

wtorek, 9 kwietnia 2013

Maniek

Były takie dwa tygodnie w życiu w akademiku, kiedy mieszkało z nami szczenie labradora - Maniek.
Maniek był po właścicielce troszku pojebawszy. (No przecież nie ja psa do akademika wzięłam, to Młodej zwierz...).

Młoda kuca i szuka czegoś w szafce, Maniek wczołgał się jej pod tyłek i próbuje z tej pozycji wstać.
Młoda: Głupi, ja sama ledwo dupę podnoszę, a ty chcesz go podnieść?


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Kulinarny bohater

Ola wróciła z pierwszego dnia stażu. Przywitaliśmy się radośnie i stwierdziliśmy, że przydałoby się coś zjeść. Padło na naleśniki, toteż przygotowałem ich z nadwyżką nieznaczną, acz widoczną.

Ja: "No weź zjedz jeszcze naleśniczka."
Ona: "Nie mogę, jestem najedzona."

Powyższy dialog powtarzał się parę(naście?) razy, aż w końcu przyszedł czas na obiad. Oczywiście jeden jedyny naleśnik, który leżał na talerzu był przeszkodą nie do pokonania (skonsumowania), co nie oznaczało, że luba nie chciała zrobić sobie dodatkowej kanapki z serkiem pleśniowym.
W końcu zlitowałem się nad naleśniczkiem i pomogłem mu spełnić jego (i moje) marzenie o zostaniu superbohaterem.
Przed Wami tajemniczy mściciel głodnych i niezdecydowanych, a także nietolerujących laktozy...

niedziela, 7 kwietnia 2013

Podział marzeń

Leżymy w łóżku.
On: Tak sobie myślę, że chciałbym aby było już ciepło, wziąć cię za rękę, pójść na spacer, obejmować cię, rozmawiać... Takie męskie marzenia.
Ja: I gdzieś w parku seks uprawiać. Takie tam damskie marzenia.

środa, 3 kwietnia 2013

Licytacja

Lany Poniedziałek. Wracam z rodzicami od babci, mama kieruje, tato po kilku kieliszkach siedzi obok, ja z tyłu. :(
Ja: Może byście zapieli pasy?
Tato radośnie: Będziemy jechać za 200 złotych!
Mama mniej radośnie: I za kolejne 200, bo nie mam prawo jazdy, bo nie wiedziałam, że mąż mi się napije.
Ja: To posadźcie od razu za kierownicą ojca, stać nas.
Tato: Stać nas.
Mama zwalniając: Wysiadajcie.

Plany metkowe

Rozmawiam z W. o metku, który tuż tuż.
Ja: Ciekawe, ilu osobowe będą stoliki.
W: Zróbmy sobie dwu, bo ktoś się dosiądzie i zjebie nam imprezę!

Plany na dziś

Rano. Po Jego przebudzeniu.
On: Mamy zamiar być dziś produktywni! Ty piszesz magisterkę...
Ja: A ty co?
On: ... Nie wiem.
Popatrzyłam w dół, a tam stoi!
Ja: Mam pewien pomysł.
On kierując się w stronę łazienki: Jaki?
Ja: Na odległość się nie da.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Herbaty?

14-letni Jego brat i Ich mama.

Brat znad komórki: Mamooo, zrobisz mi herbaty?
Mama nagannie: [Imię brata]!
Brat przymilnie: Mamo, zrobić ci herbaty?
Mama: Nie, piłam przed chwilą.
Brat smutno: To sam sobie zrobię herbaty...

sobota, 23 marca 2013

Sailor Moon

Koleżanka na fejsie napisała, że wychodzi w tym roku nowa seria Sailor Moon.
Dzielę się swoją radością z M., on o coś tam pyta z podtekstem "z pewnością nie będzie fajna".
On: Jeszcze będziesz płakała...
Ja: No chyba ty, jak będziesz ze mną to oglądał.
On: Hm. -.-

poniedziałek, 11 marca 2013

Kakao

On z kuchni: A może chcesz kanapkę?
Ja: Nie, dziękuję.
On: Może kakao?
Ja: Nie.
On pojawiając się w drzwiach: A kanapkę z takim serkiem?
Ja: Nie, dziękuję, nie jestem jeszcze głodna.
On znów z kuchni: Może jednak coś zjesz?

Kilka minut później.
Ja: Albo jednak zrób mi kakao.
On przybywając do pokoju co tchu w piersiach: Ale naprawdę nie musisz.
Ja: Ale chcę.
On: Naprawdę nie musisz tego robić dla mnie.
Ja: Albo ja naprawdę chcę.
On: Jesteś pewna?
Ja: No chcę!

Wraca z kuchni z herbatą, po którą to pierwotnie poszedł. Bez kakao rzecz jasna. :-)

Senne mary

Wyobraźcie sobie to uczucie, kiedy leżycie spokojnie w łóżku i czujecie, jak Morfeusz (Orfeusz? Przepraszam, inside joke.) powoli obejmuje was, prowadząc do wspaniałej krainy marzeń sennych. Wtem słyszycie aksamitny głos niewiasty, który szepcze sylabizując do ucha następujące słowa:
OD-DAJ-DU-PĘ.
>mfw słyszę to

czwartek, 7 marca 2013

Sikający piątek

Instaluję różne aplikacje do Chrome'a, żeby dostosować przeglądarkę do swoich potrzeb. Zainstalowałem dodatek, który wyświetla pogodę. Bajer w sumie niepotrzebny, ale miał ładny design.

Ona: "Bardzo podoba mi się Friday, bo wygląda jak cipka sikająca. Wiesz, chmurka to dupka, więc te kropelki to..."
On: <patrzy się; nie mruga>

Siemka, świecie!

O jejciu jej, nigdy nie współtworzyłem bloga, tym bardziej z kimś tak znanym i lubianym jak... moja dziewczyna.
Cześć, jestem Michał, ale możecie mówić na mnie Lone. Jestem blogowym popychaczem, więc jeśli będą się pojawiać notki, to wiedzcie, że to ja, swymi niezliczonymi nękaniami werbalnymi i miauczeniem, przekonałem Olę do napisania kolejnej notki. ... nie no, żartuję, ona tak sama z siebie będzie tworzyć, bo przecież to uwielbia. Kochanie, możesz odłożyć ten nóż, już im powiedziałem, że jest inaczej, niż pisałem.
W przypadku utraty wzroku przez nagłówek/logo/łotewer, możecie być pewni, że się do tego przyczyniłem, bo grzebię się tu w grafice. No, oprócz koloru białego - sam go nie lubię, ale wiadomo, że szefową jest tu Pesy Ola, więc to ona wybiera tło.
Dobra, koniec gadania, pora na akcję. Miłego czytania!

No chyba żem se wrócę do tego pisania...

...a przynajmniej jest taki plan, bo mnie chłop męczy, a Młoda jojczy, że nie piszę. Zamiast mi marudzić powinni raczej wpaść na to, że są mało zabawni i po prostu nie mam o czym pisać.

Młodej nikomu nie trzeba przedstawiać, bo kocha ją (i jej legendarne cycki) cały internet, a mój chłopak jest moim chłopakiem od pół roku i planujemy już bliźnięta, wspólne jeże i generalnie jest fajny, mimo że ma pępek i smyra mnie czasami stopą. Wczoraj też po raz pierwszy mnie uderzył (drzwiczkami od szafki), poparzył (łyżeczką wyjętą z dopiero co zalanej herbaty) i opluł (bo powiedziałam coś zabawnego, czego jak zwykle nie zapisałam, więc i nie będzie z tego dialogowej notki, a on akurat jadł kanapkę z masłem; na bogato).

Mówcie mi Ola, nie Pesy.
Jakbyście mnie nie znali, to Młoda twierdzi, że niby jestem inteligentna, ale czasami to ze mnie debil, a Michał, że jestem cudowną dziewczyną, bo się o niego troszczę, smaruję chleb masłem i mam fajne cycki.